PBF o tematyce Death Note
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet Komendanta

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Wto Kwi 19, 2011 7:10 am

Poprawił płaszcz i odwrócił się do tego człowieka. W jego oczach wyglądał dośc nu dziarsko, coś jak jego "wujkowie" z firmy ojca. Jego wazeliniarska częśc od razu grzecznie i bez żadnych uszczypliwości odpowiedziała.
- Tak to ja. Ma pan do mnie jakaś sprawę?- Zapytał po czym lekko oparł się ramieniem o drzwi gabinetu komendanta.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 529
Join date : 09/10/2010

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Wto Kwi 19, 2011 7:14 am

- Tak, owszem. Zostałeś właśnie przydzielony do śledztwa. Będziemy współpracować, jak sądzę. Mam cię wtajemniczyć we wszystkie jego szczegóły, co proponuję zrobić gdzie indziej, niż przed drzwiami komendanta.
Spojrzał na dokumenty trzymane w ręku. Jesteś prawie pewien, że mignęło ci tam przed oczami twoje zdjęcie. No tak, to pewnie twoje akta. Przejrzał je szybko wzrokiem.
- Proponuję, abyśmy udali się do twojego miejsca zamieszkania, gdzie wszystko odmówimy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Wto Kwi 19, 2011 7:21 am

Moje akta... Będzie się działo-pomyślał po czym zwrócił się do mężczyzny.
- Dopiero co się wprowadziłem ale raczej to przemawia tylko na moją korzyść... Dom jest dzięki temu w całości.
Prze prostował kości palców u rąk. Przez to, że zaniedbał treningi ręce go troszkę bolały.
- Proszę za mną.
Ruszył w stronę wyjścia i miał nadzieję, że ten gość miał prawo jazdy bo on bez oka nie mógł prowadzić. Przynajmniej legalnie.
[z/t] zmierzamy ku domowi.
Powrót do góry Go down
Ryoji
Aspirant
avatar

Liczba postów : 218
Join date : 28/12/2010

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Czw Cze 09, 2011 6:31 am

Nakamura wszedł do Gabinetu. Tak, jak mu powiedziano za biurkiem siedział Komisarz. Był to bardzo chudy, straszy mężczyzna. Blizna, która zdobiła jego twarz dodawała mu bardziej poważnych, niemal przerażających rysów. Zwieńczeniem tego wizerunku była twarz niemal pozbawiona wyrazu.
-Co pana do mnie sprowadza, Nakamura? –spytał komisarz, kiedy Ryo podszedł już bliżej biurka.
-Można powiedzieć, że… ciekawość. –odparł, konsultant, trzymając ręce w kieszeni.
-Obawiam się, że nie rozumiem. –powiedział szef policji, ciągle nie mogąc zrozumieć jak ten dziwak mógł być tak dobry w rozwiązywaniu spraw kryminalnych.
-Zaraz do tego wrócimy. –powiedział. Na jego twarzy pojawił się dziwny uśmiech. Z kieszeni spodni wyciągnął swoją monetę.
-Niech pan patrzy na tę monetę. Niech się pan skupi na jej ruchu. –mówił spokojnym głosem, wolno przenosząc ją z dłoni do dłoni.
-Panie Nakamura nie mam czasu na… –mówił oburzony komisarz. Uważał takie zachowania za całkowicie nie na miejscu.
-Jeszcze tylko chwilę. –odparł, jakby ignorując komisarza. Wykonał teraz szybki gest dłonią i sprawił, że moneta… znikła. Po chwili pokazał drugą dłoń, z której wydobył monetę. Przez cały czas robił to w taki sposób, aby jego zwierzchnik był skupiony na ruchu jego dłoni.
-Gdzie trzymacie notesy? –spytał nagle Ryoji.
-Słucham?! O co ci chodzi? –odparł zbity z tropu policjant.
-Dobra odpowiedź. –powiedział tylko Nakamura, uśmiechając się zaczepnie.
-Powoli zaczynasz mnie denerwować. –Komendant wstał ze swojego fotela.
-Wiem, że całe te notesy to ważna sprawa. Jestem przekonany, że je macie… Osoba, która nie miałaby o tym pojęcia, spytałaby o jakiego w ogóle notesy chodzi. Pan udzielił trochę innej odpowiedzi, ale to zrozumiałe… znacznie ciężej jest kłamać i kontrolować swoje odpowiedzi, kiedy uwaga skupiona jest na czymś innym. –wyjaśniał Ryo. Usiadł jakby nigdy nic w krześle naprzeciw. Monetę schował już do kieszeni.
-Ale nie w tej sprawie przyszedłem… To, co robicie z tymi całymi notesami i czym one w ogóle są teraz mnie zupełnie nie interesuje. –dodał.
-Co może mi pan powiedzieć o niejakim Kisaragim Tanaka? Słyszałem, że był bardzo zaangażowany w sprawę. –skończył wreszcie Ryo, czekając teraz na reakcję.
-Nie pogrywaj ze mną chłopcze, bo karzę cię wsadzić do aresztu za zniewagę. –mówił jeszcze bardziej rozdrażniony, choć mimo tego stanu ledwie widać było na nim jakiekolwiek emocje. Przez kilka chwil stał jeszcze, wpatrując się w Nakamurę, po czym usiadł w swoim fotelu.
-Tanaka poza zwykłą pracą zajmował się śledztwem w sprawie Kiry. Poczynił wielkie postępy, dzięki czemu zdołał zmniejszyć krąg podejrzanych. –odpowiadał rzeczowo.
-Kiedy zorientowaliście się, że Tanaka podszywał się pod L? –spytał, licząc, że ta improwizacją pozwoli mu zweryfikować choć część informacji.
Komendant obrzucił niemal wrogim spojrzeniem swojego gościa.
-Nie wiem skąd masz takie informacje… ale rzeczywiście, Kisaragi Tanaka, nim doszło do jego tragicznej śmierci dostarczył nam wiadomość, w której otwarcie przyznał się, do mistyfikacji, związanej z działalnością oraz pomocą „L” w śledztwie. –odpowiedział z pewną niechęcią.
-Domyślam się, że dla dobra śledztwa oraz z powodu mojego wścibstwa nie poznam treści tejże wiadomości, prawda?
-Nie, nie poznasz jej. –z niemałą satysfakcją skwitował Szef Policji.
-Ta sprawa jest ciekawsza niż myślałem. –powiedział, wstając z krzesła Ryo.
Zaczął kierować się powoli w stronę wyjścia. Czuł, że Komisarz obrzuca go lodowatym spojrzeniem. Domyślał się też, że był tolerowany jedynie dzięki swojej skuteczności… Cóż, taki już Nakamura miał styl bycia.
-Aha, jeszcze jedno. –odwrócił się nieznacznie w stronę Komisarza.
-Proszę pozdrowić Kamuro. Tak ma na imię, tak? –rzucił, po raz kolejny testując nerwy Policjanta.
-Kamuro? Co ma wspólnego facet, który pomógł nam schwytać Kirę kilka lat temu z tym wszystkim?! To młody, doskonały detektyw! –oburzył się jeszcze bardziej szef. Teraz już wyraźnie zdenerwowany.
-Chciałem go tylko pozdrowić. –odparł, miło się uśmiechając Ryoji. Dowiedział się kilku, interesujących rzeczy. Zdobył pewien punkt zaczepienia. Nawet z pozoru nieistotna wzmianka o Kamuro była ważnym elementem.
Nakamura wyszedł z Gabinetu, pozostawiając za sobą podirytowanego stróża prawa.


[z tematu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hizashi
Posterunkowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 16/06/2011
Age : 21
Skąd : się biorą dzieci?

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Wto Lip 19, 2011 3:01 am

No tak. Dzisiaj jego pierwszy dzień w pracy. Jednak, nie będzie on zbyt ciekawy. Otóż to zwykłe spotkanie informacyjne, gdzie jak ma nadzieję, zdobędzie odznakę i broń. Ranga posterunkowego wielkiego wrażenia nie robi. Ba, najgorsza ranga w wydziale. Ale co on może poradzić? Tylko starać się o awans.
Otworzył drzwi. Wielkie pomieszczenie posterunku, robiło duże wrażenie. Z pewnym uśmiechem, Hizashi żwawym krokiem podszedł do jednego z przechodzących pracowników :

- Witam. Nazywam się...zresztą nie ważne. Szukam gabinetu komendanta, gdyż mam dzisiaj spotkanie informacyjne. - zapytał jednego z przechodzących policjantów.
-Ohh, czyżby to nie pan Hizashi. No właśnie, komendant czeka na Ciebie, grubo od ponad pół godziny. Proszę za mną. - odpowiedział groźnie mężczyzna, idąc w kierunku korytarza.

Młodzieniec nie czekał i starając się nadążać, poszedł za mężczyzną. Kroki jego były szybkie, widocznie się spieszył, więc posterunkowy z trudem nadążał za mężczyzną. Kilkanaście sekund później, ciszę przerwał właśnie on :

- Skręć tutaj w prawo. Tam znajdziesz podpisane drzwi. Na pewno trafisz, powodzenia - wskazał palcem i z uśmiechem, pomknął w inną stronę.

Nic mu nie pozostało, jak iść gdzie wskazał mu policjant. Już nie tak żwawo, podszedł do drzwi. Pełen niechęci, zapukał, czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishigami
Admin
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 09/10/2010

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Czw Lip 21, 2011 5:40 am

- Wejść.
Dobiegł zza drzwi męski, twardy głos. Ewidentnie nie brzmiał jak głos kogoś, kto jest w świetnym nastroju.
Hizashi wybrał bardzo zły dzień na spóźnienie się.
Gdy młody człowiek wszedł do środka, zobaczył komendanta siedzącego za biurkiem z kawą w dłoni. Jego oczy były zmrużone, wyraz twarzy ewidentnie przedstawiał irytację.
- Ach, więc nareszcie zechciałeś się zjawić, panie Yashitori. Nie ma co, pięknie zaczyna pan naszą współpracę.
Wstał, uderzając ręką w blat biurka. No pięknie, szef jest cholerykiem.
- Myślisz, że ja nie mam lepszych zajęć na głowie, tylko wyczekiwać godzinami na takiego wymoczka jak ty?!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hizashi
Posterunkowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 16/06/2011
Age : 21
Skąd : się biorą dzieci?

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Czw Lip 21, 2011 5:51 am

Mężczyzna zmarszczył brwi. Pierwszy dzień w pracy, nie układał się najlepiej. Najlepiej? On układa się okropnie. Do tego ten szef...nie jest zbytnio uradowany taką postawą :
- Zapewne pan ma. Jednakże miałem swoje powody. A nie chcę ich ujawniać. Przepraszam najmocniej. Tego podobne wydarzenia, na pewno się nie powtórzą - odpowiedział spokojnie Hizashi.
Swoimi słowami chce złagodzić atmosferę. W duchu ma nadzieje, że to się udaje. Choć patrząc na zachowanie jego przyszłego szefa, łatwe to, to nie będzie :
- Tak więc. Wie pan jak się nazywam. Mam podać dokładniejsze informacje? - zapytał, równie spokojnie. Każdy zły krok, może zepsuć wszytko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishigami
Admin
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 09/10/2010

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Czw Lip 21, 2011 6:11 am

- No pewnie, że się nie powtórzą. Za następne takie wybryki od razu wylecisz.
Obiecał mu szef, jednak już nieco spokojniej.
- Dostałem twoje akta, Yashitori. Jedyne czego chcę wiedzieć, to czego oczekujesz po tej pracy? Liczysz, że razem z połową świata z nieżyjącym już L na czele wyruszysz na krucjatę przeciw Kirze? Nie licz na to. Jeśli będziesz pracować nad tą zagadką, to na własną rękę. Straciłem już dwóch ludzi i nie zamierzam narażać kolejnych pracowników. Ten, kto teraz pracuje nad sprawą jest wystarczająco kompetentny.
Najwyraźniej miał już zwyczaj z góry kończenia dyskusji na temat sprawy Kiry, którą pewnie co drugi pracownik poruszał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hizashi
Posterunkowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 16/06/2011
Age : 21
Skąd : się biorą dzieci?

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Czw Lip 21, 2011 6:34 am

- Proszę pana, ja nawet nie zdążyłem dołączyć do składu. - odpowiedział jakoś z humorem.
Oczywiście był on umiarkowany, w końcu jego nowy szef na wesołego nie wygląda. Ale dlaczego od razu zaczął mówić o Kirz'e? Hizashi nie miał nawet w planach, na razie walczyć z nim. Nie miał dobrych informacji, musi być na wyższym stanowisku. A pytanie, czego on oczekuje? No oczywiście, zwalczania przestępczości w tym kraju. Choć taka odpowiedź byłaby za prosta. Może te pytanie, to swego rodzaju test? No cóż, zastanowił się nad tym przez chwilę :
- Czego oczekuje? Redukcji przestępczości w tym kraju. Zmieniać ten świat na lepsze. Sprawą Kiry, zapewne będę zajmował się wiele dni później. - powiedział spokojnie, jak i poważnie.
Może to wydawać się nawet, jak idee samego Kiry. Jednak nie to Hizashi miał na myśli. Zupełnie nie to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishigami
Admin
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 09/10/2010

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Czw Lip 21, 2011 6:39 am

Komendant uśmiechnął się z pobłażaniem.
- Zatem zmieniaj świat na lepsze, Posterunkowy Yashitori. Na początek zmienisz na lepsze te nieuporządkowane akta. Masz je przejrzeć, sprawy niedokończone odłożyć na bok w kolejności alfabetycznej. To samo ze sprawami ukończonymi.
Rzekł, podsuwając mu dobre dwa kilo papieru. No, szykuje się miła robota.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hizashi
Posterunkowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 16/06/2011
Age : 21
Skąd : się biorą dzieci?

PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   Czw Lip 21, 2011 6:51 am

- Taki mam zamiar, panie komendancie - odparł, uśmiechając się dumnie.
Przynajmniej jedne słowa, które złagodziły jego oblicze. Słowa komendanta, wypowiedziane w tak odpowiednim tonie, poprawiły na duchu nowego posterunkowego. Nawet jeżeli były tak proste, to wypowiedziane z ust tego człowieka, brzmiały zachęcający. Dzięki temu, nawet takie zajęcie, jak układanie tych wszystkich papierów, wydawało się szczególnym. Potrząsnął rękoma i chwycił stos papierów, w takiej ilości, jaką mógł unieść :
- Proszę pana. Gdzie mam pracować? Jak sam pan wie, jestem tu pierwszy dzień. Żadnych informacji w tym kierunku nie pozyskałem - zapytał komendanta, choć samych ust nie widać.
Stosy papierów przysłaniały twarz mężczyzny i dzięki temu, komendant nie zauważył, lekkiej irytacji ze strony Hizashi'ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Komendanta   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Komendanta
Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Gabinet dyrektora
» Gabinet profesor Lacroix

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death Note PBF :: Tokio :: Wydział śledczy :: Posterunek-
Skocz do: