PBF o tematyce Death Note
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar u Rurka

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Bar u Rurka    Wto Kwi 19, 2011 7:18 am

Wnętrze „Baru u Rurka” miało klasyczny charakter. Znajdowały się tam dwa rzędy stolików na których kładli się miejscowi bywalcy, kiedy nie byli już w stanie siedzieć. Na samym końcu pomieszczania stała słynna lada, regularnie czyszczona przez doradcę szefa. Warto też zwrócić uwagę na obraz wiszący na jednej ze ścian lokalu. Dlaczego? Dlatego, że pod nim znajdował się mechanizm, który otwierał ukryte przejście do drugiej części baru. Oczywiście potrzebny do tego był odpowiedni szyfr, który znał tylko i wyłącznie personel baru.

-----------------------------------------------------

Kolejny dzień. Do tego weekend. Zadowolony Pan Kamil szedł do swojego baru, w którym nie był już od tygodnia. Miał bardzo ważne sprawy w mieście… No, a co podpalanie beretów emerytkom nie jest ważne? To było jedno z jego ulubionych zajęć. Oczywiście było to ogromnie niebezpieczne, ponieważ jak wiadomo te piekielne staruszki posiadają instynkt zabójcy i rzucają kamieniami z prędkością japońskiego pociągu. Dlatego mężczyzna mówił, że jego hobby to sporty ekstremalne. Nagle właściciel został brutalnie wytrącony ze swojego zamyślenia poprzez zderzenie z innym przechodniem. Pan Kamil już miał szykować pięść do ataku i z bojowym okrzykiem rzucić się na oponenta jednak rozpoznał w nim swojego starego przyjaciela. Był to nie kto inny jak listonosz Pat. Kamil poprawił sobie krawat i rzekł do znajomego:
-Witaj Pat… No i jak tam doręczanie listów? Zmęczony pracą?
Doręczyciel uśmiechnął się i odpowiedział:
-A no… Jakoś idzie. Dla Ciebie też coś mam.
Kamil słysząc to wyszczerzył się. Renta! Tak właśnie. Jakie to szczęście, że spotkał teraz Pata. Dodatkowe pieniądze mu się przydadzą.
-Rentę?
Słysząc to Pat odpowiedział szyderczym głosem.
-Nie. Rachunek za gaz.
Słysząc to właściciel baru pożałował, że powstrzymał się wcześniej od ataku na listonosza. Chciał to nadrobić teraz, ale listonosz widząc jego minę ewakuował się w trybie natychmiastowym. No, cóż. Eustachemu nie pozostało nic innego jak kontynuować swoją drogę do baru. Tam na pewno się odpręży, a pracownicy przywitają go hucznie i ze łzami w oczach. Tak… Przecież oni tak go kochają. Są tak wspaniali i pomocni. Zresztą dzisiaj lokal powinien być pełen klientów. Tak jak w każdy weekend. Pewnie nawet lepiej niż zwykle, bo personel pod nieobecność właściciela troszczy się o bar jeszcze bardziej. Kamil był już przy drzwiach budynku. Nie mógł się doczekać przywitania. Po chwili otworzył drzwi i krzyknął
-Wróciłem!
W tym samym momencie rozdziawił gębę stał chwilę w bezruchu. W barze nikogo nie było. Totalna pustka. Mało tego. Po całym lokalu porozrzucane były puste butelki, szklanki i rozbite szkło. Właściciel po kilku minutach skierował swoje kroki na środek sali. Na jednym ze stolików dostrzegł małą karteczkę. Zawierała ona tą treść: „Kamil, wypiliśmy całą wódkę. Wybacz.” Po przeczytaniu tej wiadomości kolor twarzy mężczyzny był wyraziście czerwony. Prawie nic nie jest go tak w stanie wkurzyć jak picie alkoholu bez niego. To zbrodnia. Pan Kamil westchnął tylko i podszedł do barku z alkoholami.
-Może chociaż whisky zostawili… – powiedział chwytając butelkę i sprawdzając czy coś w niej jest. Niestety nie było. Mężczyzna całkowicie zdołowany usiadł na jednym z krzesełek. Teraz pozostało mu czekać, aż przyjdzie reszta. Był ciekawy jak mu się z tego wytłumaczą.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Wto Kwi 19, 2011 7:52 am

To nie była mądra decyzja. "To" - czyli wyczyszczenie ostatnich zapasów alkoholu w tym barze, doskonale wiedzieli, że te wszystkie butelki, które teraz wesoło walały się po podłodze były oczkiem w głowie właściciela. A oni to tak zwyczajnie, jednym ruchem ręki, jednym połknięciem płynu... wyczyścili. Co zrobić? Czasu cofnąć się niestety nie da, a nadejdzie w końcu ta chwila, gdy powróci.. i nagle dało się słyszeć kroki za drzwiami wejściowymi. Michiyuuki, jako że wypiła tylko troszeczkę i trzeźwo myślała, zwinnym skokiem znalazła się na dosyć dużej lampie, wiszącej po środku pomieszczenia. To było najczystsze i chyba najbezpieczniejsze miejsce, by się schować. Reszta tajnych kryjówek zawalona była szkłem i butelkami, które nijak dało się usunąć w trybie natychmiastowym.
Dziewczyna wstrzymała oddech, przestała nawet mrugać i ze skupieniem wpatrywała się teraz w drzwi, które zaraz miały się otworzyć. Nie musiało duzo czasu minąć, by w wejściu pojawiła się sylwetka mężczyzny, którego tak dobrze znała. Przygryzła wargę by tylko nic nie powiedzieć, ale znając ją i jej szczęście zaraz wydarzy się coś, co spowoduje, że dziewczyna się wyda i pójdzie jako pierwsza na odstrzał. Tak też się stało, zgodnie z jej przewidywaniami ześliznęła się z lampy i spadła na glebę tuż pod nos Kamila. Spanikowała jak zawsze, w mgnieniu oka wystrzeliła do góry z ledwością utrzymując równowagę na nogach. Stanęła przed nim niczym żołnierz, wyprostowana i gotowa do przyjęcia kary. Natychmiast zaczęła mówić:
- Aaa.. uprzedzając twoje pytanie! - Machnęła jakoś dziwnie rękami, prawie wydłubała mu oczy, w ostatniej chwili się opanowała. - Tutaj.. chwila, nie widziałeś po drodze trąby powietrznej? Bo tak się składa że.. że była tutaj, odwiedziła nas, zdemolowała bar i.. wyszła. - Wszystko to mówiła szybko, tylko przed ostatnim słowem zwolniła nieco i westchnęła. Nie umiała kłamać jemu. Im wszystkim nie potrafiła. Zwyczajnemu człowieczkowi to owszem, ale nie przyjaciołom. - Wypili.. śmy. Ale.. to nie mój pomysł. Przecież wiesz że ja jestem.. poważna! I rozsądna ale.. to oni mi kazali! - Zaczęła zwalać winę na wszystkich po kolei. Teraz to co mówiła to była prawda, nie jej pomysł, nie ona chciała, sama poza tym by ich nie powstrzymała. Była tylko, niezbyt wysoką, chudą dziewczyną o na nieszczęście innych bardzo silnym charakterze. Może i nie miała nie wiadomo jakiej siły fizycznej, ale ta psychiczna wyrównywała wszystko.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Pią Kwi 22, 2011 5:47 am

Kamil zdenerwowany tym co zobaczył w barze, siedział na jednym z krzesełek wpatrując się pustą butelkę. Chyba jeszcze nigdy nie był, aż tak zdenerwowany. Jak można było wypić wszystkie zapasy wódki? Toż to zbrodnia. Teraz trzeba było czekać, aż któryś z owych zbrodniarzy się pojawi. Właściciel nie musiał długo czekać. Po chwili tuż przed mężczyzną pojawiła się Michiyuuki – barmanka tego lokalu. Właściwie to… spadła z lampy. Personel „Baru u Rurka” był znany z niezwykłych pomysłów toteż Kamil był tylko troszeczkę zdziwiony zaistniałą sytuacją. Jak zna swoją głupotę to schowałby się w dokładnie tym samym miejscu. Od razu chciał coś powiedzieć, jednak Michiyuuki uprzedziła go swoim tłumaczeniem.
-Trąba powietrzna? A no przechodziła obok. Nawet się przywitałem. – rzekł Kamil. I nie wiadomo było czy mówił to z ironią czy wierzył w swoje słowa. No, bo wiadomo to kiedy głupi żartuje? Słysząc resztę tłumaczeń właściciel zrobił wybuchową minę (xD). Mimo to jego słowa były spokojne:
-Rozumiem. Zresztą czego mogłem się spodziewać zostawiając bar pod opieką tamtych… No przecież oni piją tyle co ja… Hmmm… tylko teraz problemem będzie ich tu z powrotem przywołać…
W tym momencie Kamil urwał wypowiedź i zamyślił się. Trzeba było znaleźć jakiś sposób. Użyć czegoś co ich przyciągnie. Nagle na twarzy właściciela pojawił się szeroki uśmiech. Tylko jedna rzecz może ich tu zwabić. To oczywiste. Mężczyzna podbiegł do jednej z szafek i po chwili wyciągnął z niej… megafon. Następnie podszedł do otwartego okna i krzyknął przez znalezione w szafie urządzenie:
-Wóóóóóódkęęęęę daaaaaająąąąą!
Efekt powinien być piorunujący. Był pewny, że przyjdą. To nie ulega wątpliwości. Nagle Kamil usłyszał skrzypienie otwierających się drzwi. Tak szybko przybiegli. Nie to niemożliwe. To musiał być ktoś inny.
-Witam was, moi drodzy parafianie.
Kamil słysząc to odwrócił się w stronę drzwi i to co zobaczył wykraczało jego wyobraźnie. Ksiądz. Ksiądz w jego barze.
-Emmmm…
To było jedyne co mógł teraz powiedzieć. Jego umysł nie mógł tego zrozumieć. Obecność księdza w jego barze łamała wszelkie prawa fizyki.
-Ahhh… Pewnie się dziwicie dlaczego tu jestem? Otóż ja także jestem emigrantem z Polski i odwiedzam z kolędą wszystkich moich rodaków mieszkających w okolicach.
Kamil nadal nie mógł wyjść ze zdziwienia. Stał jak wryty. Jednak ksiądz nie ustępował.
-Mój synu, powiedz mi kiedy ostatnio byłeś w kościele? – słysząc to właściciel wpadł w zamyślenie i po chwili odpowiedział:
-Dwadzieścia cztery lata temu.
Ksiądz zdziwiony odpowiedzią popatrzył się na niego dziwnym wzrokiem i rzekł:
-Jak to dwadzieścia cztery lata temu? To ile Ty masz lat, synu?
W tym momencie na twarzy Kamila pojawił się szyderczy uśmiech. Zadowolony odpowiedział kapłanowi:
-Dwadzieścia cztery.
Ksiądz zmarszczył brwi i rzekł zdenerwowanym głosem:
-No to… no to jak to tak? Jak tak można?
Kamil nadal uśmiechnięty odrzekł w podobny sposób co przedtem:
-Normalnie. Na chrzcie swoim ostatni raz byłem. A ja właściwie sądzę, że ksiądz powinien już iść. Przecież tyle domów do odwiedzenia księdza czeka, a już tak późno… Szósta sześćdziesiąt sześć… Znaczy szósta pięćdziesiąt sześć już. Także no…
Ksiądz oburzony odwrócił się i wyszedł trzaskając drzwiami. Kamil tylko pokiwał głową i rzekł:
-Cóż za niewychowanie… Najpierw obrażał i był wulgarny, a teraz tak po prostu wyszedł…
Powrót do góry Go down
Ryoji
Aspirant
avatar

Liczba postów : 218
Join date : 28/12/2010

PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Czw Kwi 28, 2011 12:12 am

Kisaragi wszedł do baru.
Wiele słyszał o tym miejscu, co w połączeniu z jego, wielką dziś ochotą na ogromny kufel polskiego piwa sprawiła, że było to pierwsze miejsce o jakim pomyślał.
Nie czekając długo podszedł do baru. Po pobieżnym zapoznaniu się z Menu zamówił sobie piwo - Żywiec, o ile dobrze rozczytał nazwę.
Tanaka nawet zbytnio nie przejął się obecnością innych osób. Zajął pierwsze, wolne miejsce i pogrążył się w swoich myślach.
"Nie jest dobrze. Yasatora był jednak posiadaczem Notesu Śmierci. Jest zatem tak, jak przypuszczałem - Kira może być w więcej niż jednej osobie. Wątpię jednak, żeby ten Kira, którego ścigam wiedział już o śmierci Shin'a" powoli układał wszystko w głowie.
"Najgorsze jest jest jednak to, że Notes Shin'a został już jakiś czas temu zabrany z miejsca, o którym wspominał. Najwyraźniej słusznie był tak podejrzliwy w stosunku do innych osób.
Co mam teraz robić? Priorytet to złapać Kirę, który jest na ustach całego świata.
Tym nowym będę musiał zająć się później.
Odciski, które znalazłem należały do kilku osób, podobnie jak ślady linii papilarnych. Niestety ich odbicie w kurzu było nie trwałe, nie miałem więc możliwości ich zabezpieczenia.
Yasatora trochę namieszał, szczególnie zabijając Prezydenta USA. Najpewniej przyniesie to dwojaki efekt. Z jednej strony wzmocni to działania władz Amerykański jak i zmusi ich do aktywnego poszukiwania Kiry. Gorszym efektem jest jednak to, że Kira może potraktować to jako policzek mu wymierzony, co doprowadzi do jeszcze poważniejszych jego działań w najbliższych dniach. Jeżeli do tego odkoduje wiadomość ode mnie, może się zrobić naprawdę nieprzyjemnie.
Działanie pod presją jest mobilizujące, ale zmusza mnie też do podjęcia kolejnych, nie planowanych wcześniej działań"
przeanalizował wszystko Tanaka.
Piwo było już do połowy wypite. Kisaragi patrzył się w sufit, jakby tam próbował znaleźć odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryoji
Aspirant
avatar

Liczba postów : 218
Join date : 28/12/2010

PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Czw Kwi 28, 2011 10:03 am

Kisaragi poczuł silne wibracje w okolicach jaj. Przez chwilę myślał, że jego ptak wpadł na genialny pomysł.
Po chwili jednak uświadomił sobie, że to tylko telefon w jego kieszeni. Wyciągnął go pospiesznie. Nim odebrał, spojrzał jeszcze któż to do niego dzwoni.
-Kamuro Ishigami? Dziwne, że odzywa się po tak długim czasie. -powiedział do siebie.
W końcu odebrał.
-Tak, słucham?-powiedział tylko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishigami
Admin
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 09/10/2010

PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Czw Kwi 28, 2011 10:22 am

- Tadayoshi-san. Dawnośmy się nie widzieli! Miałem mały wypadek drogowy. Co byś powiedział na mały wypad na miasto? Poszlibyśmy na piwo albo do kina. Muszę dojść do siebie!
Dosłyszał wesoły, przyjacielski głos Kamuro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryoji
Aspirant
avatar

Liczba postów : 218
Join date : 28/12/2010

PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Czw Kwi 28, 2011 10:27 am

"Tadayoshi? Czy on próbuje od samego początku ze mną igrać? Poznał przecież moje prawdziwe imię. Możliwe, że to kolejna próba manipulacji... albo po prostu podchodzę do niego zbyt podejrzliwie. Zbyt wcześnie, by teraz to ustalić" pomyślał, słysząc znajomy głos w słuchawce.
-Dziś jestem wolny, także chętnie się spotkam... Będziesz mógł mi opowiedzieć o wypadku.-odpowiedział, kontynuując tę małą farsę.
Możliwe też, że Ishigami badał grunt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishigami
Admin
avatar

Liczba postów : 320
Join date : 09/10/2010

PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Czw Kwi 28, 2011 10:48 am

- Bądź za 20 minut w centrum handlowym, obok wejścia do gabinetu okulistycznego.
To zdanie brzmiało już typowym, chłodnym i analitycznym Kamuro.
I rozłączył się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryoji
Aspirant
avatar

Liczba postów : 218
Join date : 28/12/2010

PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    Czw Kwi 28, 2011 10:51 am

-Widzimy się na miejscu-odparł Kisaragi.
Rozłączył się i na powrót schował telefon do kieszeni.
Nim jeszcze opuścił lokal, dopił resztę piwa, uregulował rachunek i odcedził kartofle, a że ciśnienie mocne to trochę poszło po desce.
"Oby nikt nie zauważył" pomyślał, opuszczając ten przytulny przybytek.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar u Rurka    

Powrót do góry Go down
 
Bar u Rurka
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death Note PBF :: Tokio :: Centrum miasta-
Skocz do: